O mnie

Nazywam się Marysia Świergel.

Ashtangę praktykuję już od kilku lat. Na początku podchodziłam do niej bardzo fizycznie. Pociągała mnie dynamika, siła i satysfakcja z tego, że mogę się porządnie zmęczyć i „zresetować głowę".

Marysia

Podczas pobytu w Rishikesh w Indiach zaczęłam widzieć tę praktykę inaczej. Zrozumiałam, że pięknem Ashtangi nie są zaawansowane pozycje. Najważniejsza okazała się cisza, która rodzi się ze świadomego oddechu, rytmu vinyasy i drishti. Cisza, która pozwala obserwować siebie i być w pełni obecną.

Kiedy przestałam gonić do kolejnych asan, a zaczęłam naprawdę słuchać oddechu i obserwować to, co dzieje się we mnie, praktyka stała się czymś dużo głębszym. To nie było już tylko „ćwiczenie", ale codzienne spotkanie z prawdziwą sobą.

Marysia podczas ceremonii w Indiach

Czasem ktoś mówi mi, że „Ashtanga jest nudna, ciągle robi się to samo."
Myślę sobie, rzeczywiście, sekwencja się nie zmienia, ale MY za każdym razem wchodzimy na matę inni.

Inne jest ciało, oddech, nastrój, myśli. Stała forma praktyki pozwala wyraźniej zobaczyć, jak zmienia się nasz umysł, jakie skróty wybiera, gdzie ucieka, gdzie stawia opór.
Właśnie to powtarzanie daje niesamowity wgląd w to, kim tak naprawdę jesteśmy.

Marysia w Indiach

Dlatego tworzę Maryogę – przestrzeń, w której tą drogą mogę dzielić się z innymi.

Dołącz do zajęć